16 mar 2015

Rozdział pierwszy


                                                  


           Patrzyłam się przez zamazaną, lekko zakroploną szybę tutejszego pociągu. Głowa opierała się na zdrętwiałej już ręce, a nogi miałam rozłożone jakbym siedziała w barze. Oczy zamykały mi się z każdym następnym oddechem, a włosy spadały mi na twarz wyglądając wtedy jak bezdomna. W wagonie, w którym przebywałam była tylko moja osoba. Nagle czując mocne uderzenie o podłogę, zorientowałam się, że zaspałam i przejechałam mój przystanek. W szybkim tempie wstałam i strzepałam ręką drobinki paprochów ze spodni. Wybiegłam z pociągu i będąc na jakimś peronie rozejrzałam się dookoła, w biegu skręciłam w lewo i starałam się jak najszybciej dotrzeć do nowej szkoły. Nie ma to jak w pierwszy dzień w nowej szkole się spóźnić, dyrektorka mnie zabije. Nie sądziłam, że ta chwila w moim życiu w ogóle kiedyś nastąpi, że będę musiała biegnąc sama w pośpiechu do szkoły, w której nie znam ani jednego człowieka. W słuchawkach leciał mi album Bring Me The Horizon, gdyby nie on to pewnie bym biegła dwa razy wolniej. Lubię jak leci mi taki rodzaj muzyki, gdy biegnę lub gdzieś się śpieszę, wtedy od razu przyśpieszam i dostaje kopa. Miałam na sobie ubrane czarne rurki z przetartymi dziurami na kolanach, białą bokserkę i czarny sweterek. Do tego białe converse i czarną torbę przekładaną przez ramię. Wybiegłam na jedną z ulic Kanady, po raz kolejny się rozejrzałam i zastanowiłam gdzie mam iść. Kawałek ode mnie stała jakaś młoda dziewczyna, wyglądała na mój wiek. Podeszłam do niej bliżej. 
-Cześć, czy wiesz jak dojść do tej szkoły?- pokazałam kartkę z nazwą szkoły i zapytałam niepewnie poprawiając moją torbę na ramieniu. Dziewczyna z uśmiechem pokazała mi jak do niej dojść, podziękowałam i wróciłam do mojego biegu w stronę szkoły.
         Dziesięć minut później byłam już w szkole, na korytarzach istniała absolutna cisza, wszyscy siedzieli już w klasach, a ja nie wiedziałam, w której klasie mam pierwszą lekcję. Niepewnie skierowałam się w stronę sekretariatu. Poczułam, że mój brzuch zaczyna się odzywać. Nic rano nie zjadłam ze stresu przed pierwszym dniem w szkole. Pociągnęłam nosem i przetarłam dłonią nos, nie miałam przy sobie żadnej chusteczki, byłam, co dopiero po chorobie i katar mi jeszcze został. Miałam nadzieję, że nie zacznie mocniej lecieć, bo przecież nie pożyczę od nikogo, głupio mi będzie. Poprawiłam kosmyk włosów spadający na mój chłodny policzek, jestem strasznym zmarzluchem. Zawsze mam zimne stopy i palce u rąk, kiedyś byłam w ciepłym kraju i przy czterdziestu stopniach miałam zimne palce. Nie przeszkadza mi za bardzo, zazwyczaj i tak siedzę w domu pod kocem. Dotarłam do dużych, ciemnych drzwi i wywieszkom na środku z napisem sekretariat. Niepewnie zapukałam dwa razy trzęsącą się ręką o drewniane drzwi i lekko je uchyliłam. Przede mną siedziała w średnim wieku brunetka z kokiem na głowie. Na jej twarzy był lekki makijaż, chcący zamaskować parę zmarszczek na czole i policzkach. Była elegancko ubrana i pisała na klawiaturze od komputera.
-Dzień dobry…Czy mogłabym się dowiedzieć, w której sali mam lekcję?- podeszłam do jej blatu od wysokiego biurka i oparłam się łokciami.
-W której klasie jesteś?- zapytała suchym głosem, nie odrywając wzroku od monitora i dłoni od klawiatury. Widocznie była mocno zajęta.
-Tak się składa, że nie wiem- podniosła głowę i spojrzała z zaciekawieniem na mnie.
-Ahh to Ty, chodź za mną- wstała z obrotowego krzesła i wyszła zza biurka. Obie wyszłyśmy z pomieszczenie i szłyśmy…Sama nie wiem gdzie, ale chyba do mojej nowej klasy. Po jakich dwóch minutach zatrzymała się przy drzwiach od sali biologicznej numer siedemnaście, stanowczo stuknęła w nie dwa razy i otworzyła drzwi. Weszłam do klasy zaraz za nią, nie rozglądałam się, bo bałam się spojrzenia uczniów.
          Minęło około dziesięć minut od czasu, gdy nauczyciel biologii przedstawił mnie klasie, poszło nawet dobrze. Usiadłam w ostatniej ławce przy oknie i nie odzywałam się, słuchałam tylko nauczyciela i co jakiś czas spojrzałam przez okno. Na szczęście nie musiałam nic o sobie mówić, tego się bałam chyba najbardziej, bo ja nie mam, co o sobie powiedzieć. Patrząc się na moją nową klasę, to była normalna. Jak chyba w każdej było parę dresiarzy, lalunie, które się malują na lekcji, metalowców…Zadzwonił dzwonek, spakowałam zeszyt i długopis do torby i wyszłam jako ostatnia. Już czułam ten wzrok wszystkich, szłam schylona w stronę mojej szafki, do której sekretarka dała mi w klasie klucz. Oblizałam zaschniętą dolną wargę i poprawiłam włosy dając je na prawą stronę. Nagle ktoś uderzył mnie mocno w ramię, upadłam na podłogę i z mojej torby wysypały się wszystkie książki. Spadłam na nadgarstek i zaczął mnie mocno boleć. Pozbierałam wszystko, gdy wstałam rozglądnęłam się, kto to zrobił. Nie było nikogo podejrzewanego, pamiętam tylko nogi tego kogoś. Miał na sobie szare spodnie i czarne adidasy z czerwonymi paskami na bokach, było to męskie obuwie. Poszłam do łazienki, na szczęście nie było żadnych dziewczyn. Podeszłam do umywalki i odkręciłam letnią wodę, przemyłam nią twarz i poprawiłam fryzurę. Oparłam ręce i spojrzałam w lustro. Widziałam tam bladą nastolatkę, która nie wie do końca, co dzieje się z jej życiem, co ona ma z nim robić żeby było dobrze. Zadzwonił dzwonek na drugą lekcję, wyszłam z łazienki i podeszłam do planu zajęć, sprawdziłam jaką mam teraz lekcje i w której klasie. Klasa trzynasta i mam teraz język polski...To dobrze, bo to moja ulubiona lekcja i w klasie z moim ulubionym numerem. To musi być dobrze. Zrobiłam tak jak miałam, weszłam do klasy i zajęłam miejsce to samo, co wcześniej. Rozpakowałam się i czekałam, aż nauczyciel zacznie lekcję. Okazało się, że mamy zastępstwo. Zaczęło mi się nudzić i to strasznie, położyłam głowę na rękach, które leżały na ławce i patrzyłam się w nieznany punkt. Po chwili zobaczyłam pod jedną z ławek znane buty. Tak to były te same, od tego samego właściciela, co we mnie wpadł i przez którego skręciłam nadgarstek. Podniosłam się zaciekawiona z ławki i spojrzałam na chłopaka. Miał na sobie dużą, czarną bluzę i założony miał kaptur, dlatego nie widziałam jego twarzy, ale za kaptura wystawały postawione do góry jasno brązowe włosy. Patrzyłam się przez chwile na niego z nadzieją, że zdejmie kaptur lub się odwróci i zobaczę jego twarz. Dziewczyna z klasy, która siedziała przede mną przekręciła się do mnie.
-Nie trać na niego czasu, on nie szuka żadnej dziewczyny- powiedziała stwierdzając, że mi się spodobał.
-Nie mam takiego zamiaru- odpowiedziałam, a ona odwróciła się w swoją stronę. Dałam włosy za ucho i spojrzałam kontem oka na nieznanego chłopaka.
         Reszta lekcji minęła dość szybko, poznałam parę fajnych ludzi. Ogólnie było bardzo miło, ludzie też byli do mnie mili. Wyszłam ze szkoły z rękami zawiniętymi pod piersiami, zeszłam po schodach i usiadłam na jednej z ławek przed szkołą. Rozglądałam się patrząc czy coś się dzieję, często odpoczywam na świeżym powietrzu. Chociaż tak można nazwać leżeniem w łóżku z otwartym oknem. U widziałam jak tajemniczy chłopak, przez którego najpierw skręciłam nadgarstek, a potem siedział jak szara myszka w klasie, szedł za naszą szkołę. Nie zastanawiając się długo wstałam i poszłam za nim. Musiałam przyśpieszyć tępo, żebym go nie zgubiła, ale nie mogłam iść za szybko, bo by mnie zauważył. Gdy byłam w dobrej odległości nie musiałam się przejmować, że mnie nakryje. Szłam po szkolnym boisku, skryta za drzewami i śledząc chłopaka. Wyszliśmy z terenu szkoły, skręcił na główną ulicę, chłopak miał ręce w kieszeni i głowę spuszczoną w dół. Jak on mnie pewnie gdzieś zaprowadzi skąd nie będę umiała wrócić do domu, ale muszę wiedzieć gdzie go tak niesie. Szłam tak za nim już dwadzieścia minut, gdzie on może tak daleko iść. Nagle skręcił w jakąś boczną uliczkę, zaczęłam biec w jej kierunku, nie mogę go stracić. Stanęłam na początku uliczki cała zdyszana i spojrzałam w jej głąb. Coś było nie tak, ani śladu chłopaka. O co chodzi? Przecież nie mógł tak zniknąć. Coś mnie chwyciło mocno pod szyją i zakryło usta, poczułam męski perfum. Nie mogłam oddychać, tak mocno mnie ściskał, weszliśmy w głąb uliczki. Odwrócił mnie i przybił do ceglastej ściany. Nadal nie widziałam jego twarzy, chodź stał przede mną, kaptur zakrywał całą jego twarz i widziałam tylko usta z podbródkiem. Po chwili ściągnął kaptur, pierwsze przykuło moją uwagę to prawe oko z wielkim siniakiem na około, miał brązowo-złociste oczy. Jego brew na lewym oku była przecięta, chyba dość głęboko. Nie biorąc pod uwagę tych wszystkich ran był niedorzecznie przystojny. Opierał się prawą ręką o ścianę po mojej lewej stronie.
-Czemu mnie śledzisz?- zadał pytanie głosem, z którego nie dało się wyczytać żadnych uczuć.
-Nie śledzę- szybko odpowiedziałam bez zastanowienia.
-Nie kłam, lepiej za mną nie chodź, bo źle się to dla Ciebie skończy- mówiąc te słowa, zbliżył swoją twarz do mojej i po chwili odszedł znikając z pola widzenia. Stałam przez parę sekund nieruchomo wbita w ścianę i myślałam nad tym, co się właśnie wydarzyło. Zrobiło się ciemno i zimno, z ust wydobywała się para wodna, a na ulicach zapaliły się latarnie.  Ocknęłam się i ruszyłam powoli do domu, naciągnęłam rękawy sweterku i otuliłam się rękami wokół piersi. Lubię ten nastrój, gdy idę późno wieczorem, a samochody świecą światłami, idę pod latarniami, a w tle jest piękne gwiaździste niebo. Przymykałam oczy, gdy wiatr zaczynał mocniej wiać, lekko podniosłam głowę sprawdzić gdzie jestem, powinnam za jakieś dziesięć minut być na peronie i znaleźć jakiś pociąg, którym pojadę do domu.
         Otworzyłam furtkę i weszłam na teren domu od taty, zrobiłam parę kroków i byłam w domu. Zdjęłam buty, gdy w tym samym momencie tata wszedł do przedpokoju.
-Gdzie się podziewałaś tak długo?- zapytał opierając się o ścianę.
-Mówisz jakby Cię to obchodziło- posłałam mu arogancki uśmieszek i pobiegłam schodami do mojego pokoju. Rzuciłam torbę na łóżko i chwyciłam do rąk piżamę, skierowałam się do łazienki. Po wejściu od razu rozebrałam się do naga i weszłam pod prysznic. Zamknęłam oczy i od głowę lała mi się woda z prysznicu, uwielbiam gorąca wodę, zawsze leję taką ciepłą aż nie poczuję, że mnie parzy.  Gdy skończyłam, ubrałam się w przygotowaną piżamę, podeszłam do umywalki i umyłam zęby oraz twarz. Położyłam się do łóżka i przytuliłam się do ukochanego misia pluszowego. Zamknęłam oczy i po chwili zasnęłam.